17 lutego 2013

Dzień 48

Spadają mi statystyki, ale to było do przewidzenia.

Czekam, aż Martyna napisze rozdział, żeby go porządnie zbetować, a potem śmigam ogarniać jakże niepoważne i przeczące same sobie komentarze pewnej osoby. Serio, zastanawiam się jak można tak sobie zaprzeczać.

Od jutra nowy semestr, nowe wykłady, nowi "nauczyciele" oraz nowe przyzwyczajanie się do zastępczej komunikacji kolejowej. Niby nie mam nic do tego, że podmienili nam pociąg na autobus, ale to lekka przesada jechać z Redy do Pucka przez godzinę. I tak do czerwca. Zamęczę się chyba, albo po prostu w pewnym momencie zamieszkam u babci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz