Słucham sobie Nirvany w wersji unplugged i staram się wyciszyć. Niby nic takiego się nie stało, ale mimo wszystko, niecodziennie psuje się autobus, którym akurat wracasz do domu i do tego bardzo ci się śpieszy.
Jutro PNOPik, więc zapowiada się nocka z notatkami. Do tego, Sabina teoretycznie wywaliła mnie z pokoju, bo przychodzi do niej jakaś koleżanka. Czyli w teorii, siedzę na wygnaniu do godziny 18.
Wynagrodzę sobie te wszystkie cierpienia jakże dobrym pudełkiem lodów czekoladowych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz