Nie cierpię tej wiedzy, że w poniedziałki muszę się ogarnąć na pociąg, który odjeżdża o 5.30. Dlaczego nie mogę mieć zajęć później...?
Boleję nad faktem, że nie mam co ze sobą zrobić w dniu jutrzejszym. No bo przecież głupio tak do 17.30 siedzieć w bibliotece uniwersyteckiej albo w budynku C mojego wydziału...Deski ratunkowe już dawno mi się wyczerpały.
Czerpię z ostatnich chwil relaksu popijając porzeczkowy nektar...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz