23 kwietnia 2013

Dzień 113

Szaleństwo!

Załatwiłam część tego, co muszę ogarnąć na praktyki. Mam zakwasy. A do tego jeszcze jutro z rana finanse.

Załapałam fazę na The Cure i jestem w twórczości tego zespołu niezaprzeczalnie zakochana. Jutro cisnę na trening z Izą, wesoło będzie.

Cierpię na niedobór dobrych książek, ograniczam się do repetytoriów z WOSu i historii. Prze-ki-cha-ne.

Matura za pasem, a ja nawet połowy materiału nie ogarnęłam, a co dopiero się tego wszystkiego nauczyć...To będzie klęska żywiołowa przeplatana z życiową porażką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz