28 maja 2013

Dzień 148

Oddaj wszystkie prace zaliczeniowe na informatykę, nie dostań zaliczenia "bo ma pani tam błędy". I gdzie tu sprawiedliwość?

Jutro szaaaaaaaaaloooooooooooony dzień, młoda wraca, a ja od 5 do 21 jestem poza domem. Bo o 8 egzamin z historii, o 13 wykład z PZ i wf na 15.30...do 18.30. Mam tylko nadzieję, że uda mi się z buta uzyskać wpis, żeby w poniedziałek mieć już to z głowy...

Walczę, wiecie? Z sobą, z problemami innych...I jest mi coraz ciężej. Ja wiem, że po mnie nie widać, ten uśmiech...Ironio, dlaczego się uśmiecham? Powinnam płakać, nie wychodzić z domu. Pozwolić sobie na chwilę załamania. Ale jajo z tego wyjdzie, bo jak pokażę swoją słabość to wszystko runie. Przede wszystkim wiara moich znajomych, którym pomagam, że nie dam rady przyjąć ich, kiedy są w potrzebie. To nie tak, że nie dam rady Was wysłuchać, poradzić Wam, jeśli jesteście w potrzebie. Dam radę, ale też czasem muszę odpocząć. Bo wiecie, ja nie odpoczywam. Ciągle jestem w biegu, rozerwana między uczelnią, domem i Wami. Ale to nic, dam radę.

Chciałabym tylko troszeczkę przystopować, wypocząć, mieć chwilę tylko i wyłącznie dla siebie, zamknięta w czterech ścianach.

Jestem dla Was, dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, cztery tygodnie w miesiącu, dwanaście miesięcy w roku. Dla każdego z Was bez wyjątku. To, że czasem mam chwile załamania, zachwiania moralnego, psychicznego czy fizycznego, słabości, to niewiele znaczy. WY jesteście ważniejsi. To dla Was jestem.

A teraz, jeśli macie sprawę, problem, wiecie gdzie pisać, ja odpowiem, jak tylko chwilkę odpocznę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz