11 lipca 2013

Dzień 192

Ostatni dzień wolnego w tym tygodniu. Dlatego obieramy kierunek na Jastrzębią Górę.

Ktoś może mieć do mnie duże pretensje o to, że wylewam tutaj swoje żale. Jednak wolę to zrobić tutaj, niż dajmy na to, dusić to w sobie.

Czuliście się może pominięci? Przez przyjaciół, rodzinę..? Jeśli tak, to wiecie, co w chwili obecnej mną targa. Czuję się odsunięta od wszystkich prowadzonych wokół mnie działań. Odrzucona na boczny tor, zepchnięta na dalszy plan. To co najmniej irytujące. Nie, żebym lubiła być w centrum uwagi (choć są takie momenty), ale totalne odtrącenie boli.

Tak, użalam się. Ale po dniach uśmiechania się i względnego optymizmu, mam do tego pełne prawo.

Praca, praca, praca...Cieszę się, bo dzięki niej, nie myślę o wielu sprawach. Tych, które od paru dni nieznośnie krążą mi po głowie. Przez te trzy dni, by zagłuszyć te myśli, wyciskałam z siebie więcej, niż powinnam. Byle by przestać myśleć.

A jednak, moje problemy są niczym, w porównaniu z problemami innych. Obwiniam się za to, że nie mogę pomóc, albo, że narzekam, mimo tego, że w porównaniu teoretycznie mam lepiej.


Ale teoria nie zmienia ani stanu ducha, ani sumienia.


Chcesz to skrytykuj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz