Odwołano mi dzisiaj statystykę, więc szybciej zaczynam weekend. Mimo tego, musiałam wstać o 4.50 i przerwać ten cudny sen...
Nie wiem co mam ze sobą zrobić, nosi mnie. Nie jestem w stanie usiedzieć dłuższą chwilę, robiąc jakąś rzecz. Kręcę się po mieszkaniu, przerzucam książki i poduszki, zerkam na telefon (może ktoś zadzwoni?) i nadal nie wiem, co mam robić. Nie pasuje mi taki stan rzeczy. Nie potrafię się skupić.
Właśnie pomyślałam o premierach kinowych tego roku. Zapowiada się w miarę ciekawie : "Intruz", "W pierścieniu ognia", "Hobbit, czyli tam i z powrotem" i parę innych tytułów, które można by było tutaj wpisać. Na dwie z nich może pojadę o ile czas i fundusze na to pozwolą, a jeśli nawet nie, to parę dni później na pewno znajdę to na bardzo przyjaznych stronach.
A teraz, w ramach uspokojenia myśli, lecę słuchać muzyki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz