12 stycznia 2013

Dzień 12

Trolololo, wszystko idzie na odwrót.

Miałam jechać dzisiaj do Trójmiasta - jadę jutro.
Jutro miałam uczyć się do TI - uczę się dzisiaj.
Chyba tylko plan pójścia na WOŚP nie uległ zmianie.

Przygotowania idą pełną parą, stres krąży niczym chmura nad moją głową, a do tego, trzeba jeszcze w poniedziałek załatwić parę spraw, o których wolałabym nie myśleć. Może stąd bierze się to poczucie winy? Nie wiem. Nie rozumiem siebie. Zgubiłam gdzieś całą moją pewność, cały optymizm. Przestałam wierzyć.

2 komentarze:

  1. Głowa do góry, będzie dobrze, bo co ma nie być ? Czas leci b. szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, owszem, ale weź pod uwagę to, że mi się ten pomysł z upływem czasu baardzo nie podoba.

    OdpowiedzUsuń