Zakuwam prawo. I biję się z myślami. Cyklicznie od 3 dni.
Znalazłby się ktoś chętny, kto pozalicza za mnie większość egzaminów? Bo ja już nie mam siły patrzeć na te wszystkie liczby, wykresy, definicje. I zdecydowanie za dużo kofeiny przez to spożywam.
Planuję nadchodzący tydzień, szczerze mówiąc, jest tyle rzeczy, które chciałabym w trakcie tych 7 dni zrobić! Tyle spraw, a czasu coraz mniej.
Mnie samej też jest mniej. W sensie, nie jestem tak obecna, jak chciałabym być. Omija mnie wiele rzeczy. Czuję się przez to nieco wykluczona. Może kiedyś to nadrobię. Teraz, z braku czasu, relaksu,ba! nawet głupiej i mało inteligentnej rozmowy, wariuję. Nosi mnie po domu. Rozpoczęte rzeczy leżą porzucone i czekają na chwilę czasu, kiedy już zwolnię, postanowię odpocząć. Ale póki co, nie nadszedł jeszcze ten czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz