Czekam, aż przyjdzie motywacja do nauki. Zamiast zakuwać definicje z prawa, zrobiłam zeszyt z przepisami.
Powinnam ogarnąć notatki. Z prawa, z mikroekonomii, umówić się na zbója z wykładowcą, pouczyć się matmy...I zamówić salę na poprawkowe koło. Tyle rzeczy, tak mało czasu i motywacji. Dodam do tego, że jutro jadę do babci, bo w poniedziałek jej święto, a nie wiem, czy będę do niej wtedy jechać.
Miałam plany. Ale i tak część z nich nie wypaliła. Miałam być uśmiechnięta, lecz dzięki tacie jestem poirytowana (bez baseballa nie podchodźcie). Chciałabym odreagować, ale nie ma gdzie. Jest za zimno na wieczorny spacer. Z kolei na te wszystkie przepisy, klej i nożyczki już nie mogę patrzeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz