Ugh, nienawidzę czuć się tak dziwnie rozdartą. I nie lubię patrzeć, jak to, na co pracowałam przez długi czas, ucieka z moich rąk.
Poniekąd także z mojej winy.
Powinnam kuć teraz historię i wos. Ale tego nie robię, bo wolę obejrzeć film/przeczytać bloga/posłuchać muzyki. Tudzież porozmawiać z dwójką zacnych znajomych..
Poniedziałek się zbliża, a ja ledwo ogarniam się życiowo. I pewnie nie ogarnę. Tak samo jak zadań z angielskiego, projektu na informatykę i pojęć na podstawy zarządzania. Cudnie.
A co, jeśli naprawdę potrzebuję kogoś, z kim mogłabym porozmawiać o drugiej w nocy, kto nie pocieszałby mnie pustymi słowami, ale za to przytulił i powiedział "to nic, coś wymyślimy.."?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz