Popijam tymbarka żurawinowego i wspominam wczorajszego grilla. Działo się.
Dzisiaj, błażejowe urodziny, więc wypadałoby ogarnąć się życiowo, zrobić to, co potrzebne jest na jutrzejsze zajęcia i zawieźć to nieszczęsne zwolnienie z wfu. Ciekawa jestem, czy będą mi kazali jeszcze raz je odrabiać, oby nie.
Świadomość, że jutro muszę wstać o 4.50 jest dołująca. Mam tylko nadzieję, że Szymon przyjedzie, nie to co ostatnio. Plus, czeka mnie jutro latanie z papierami. Dziekanat, grupa, bank..Żyć, nie umierać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz