Nie mogę biegać, bo coś mi się z kostką dzieje. Ale nie przestaję walczyć, ćwiczymy dalej, bardziej intensywnie, tyle, że na leżąco.
I w końcu wiem, po kim jestem łamagą.
Nigdy nie podejrzewałam, że mój ojciec potrafi skaleczyć się w tak banalny sposób, serio.
Jutro egzamin z bankowości, wierzę, że się uda, 2x nie wiem i jedno pytanie na pewniaka...W sumie, nie tak dużo wymaga.
Mam zajawkę na Kruka (wczoraj się nie udało, to dzisiaj ogarnę, na pewno!) i Jack'a White'a wraz z The White Stripes...
Miałam iść jutro posiedzieć na gdyńskiej plaży, ale plan standardowo nie wypali, bo będę biec na pociąg do domu. A poza tym, samemu tak bez sensu...
A teraz, byle do piątku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz